Inspiracje | Podróż poślubna | Poradnik

„Podróż przedślubna” – Cypr w 4 dni – krótka relacja z wyjazdu

9 kwietnia 2018

Cypr…wyspa Afrodyty? Podobno, ale dla mnie to zdecydowanie wyspa kotów! Nigdzie więcej nie widziałam ich tak wielu, na tak małej powierzchni. Były dosłownie wszędzie. Czarne, szare, bure, a nawet rude. Co najbardziej chciałam zobaczyć jadąc na Cypr? Flamingi 🙂

Kiedy koleżanka z naszej paczki rzuciła hasło „wycieczka na Cypr”, wszyscy zgodnie wyrazili chęć. Mimo, że zwykle ciężko zgrać nam się całą szóstką na wyjście na miasto, tak w tym przypadku szybko i bez problemów udało nam się kupić bilety na Cypr w całkiem dobrej cenie. Znalezienie apartamentu też nie było trudne. Później zostało tylko zrobienie planu zwiedzania, znalezienie fajnych knajpek i byliśmy gotowi do drogi.

Naprawdę miło było wyjechać do cieplejszego miejsca, kiedy u nas jest szaro i zimno. Pogoda na Cyprze przywitała nas przyjemnym ciepłem i słoneczkiem. Krótkie rzeczy i japonki, kiedy w Warszawie ujemne temperatury? Proszę częściej! 🙂 Z perspektywy czasu uważam, że wyjazd był świetnym pomysłem i wszystkim narzeczonym w przedślubnym stresie serdecznie polecam taki krótki, weekendowy wypad. Pomoże Wam odpocząć od przygotowań i pozwoli na zdystansowanie się do niektórych kwestii, ale przede wszystkim dostarczy wrażeń i sprawi, że wrócicie z nową energią do działania.

Transport i zakwaterowanie

Lot

Trwa około 3 godzin, upłynął przyjemnie i szybko. Bilety lotnicze linii WizzAir kupiliśmy na około półtora miesiąca wcześniej, dzięki czemu cena była atrakcyjna. Łączny koszt w dwie strony za dwie osoby to 815 zł, a więc nieco ponad 203 zł za jeden bilet. Nasi znajomi kupowali kilka dni później i ten koszt wzrósł o kilka złotych. Jaki z tego wniosek? Warto kupować bilety z wyprzedzeniem.

Samochód

W początkowym planie naszej wycieczki nie przewidywaliśmy wypożyczenia auta. Przerażała nas zmiana organizacji ruchu, ktoś musiał się podjąć wyzwania i na szczęście się udało, znaleźliśmy bohatera. Za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy :). Ostatecznie wypożyczyliśmy samochód i była to jedna z lepszych decyzji. Co prawda Cypr ma dobrze rozwiniętą komunikację i bez problemu dojechalibyśmy autobusem w wybrane miejsca, ale na pewno stracilibyśmy na tym sporo czasu, i nie udałoby się nam zobaczyć wszystkiego, co zaplanowaliśmy. Dodatkowym atutem był komfort dojazdu z i na lotnisko oraz fakt, że mogliśmy zostawić w nim bagaże ostatniego dnia. Wylot mieliśmy o 21:00, a apartament musieliśmy opuścić do godziny 12:00. Koszt wypożyczenia samochodu poza sezonem jest naprawdę niewielki. Za 4 dni, za samochód 6 osobowy zapłaciliśmy 522,21 zł, co na parę dało nam 174 zł.

Apartament

Zakwaterowania od samego początku szukaliśmy za pomocą seriwsu booking.pl. Udało nam się znaleźć przestronny apartament z 3 pokojami, wielkim salonem, kuchnią, łazienką i sporym holem na 4 dni (3 noce) za 1403 zł, co daje 467 zł za parę. Standard mieszkania był naprawdę dobry, był zadbany i czysty, miło się do niego wracało po całym dniu.

Niestety nie zrobiliśmy żadnych zdjęć… 🙂

Co warto zobaczyć?

Nie wspomniałam wcześniej, że miejscem docelowym była Larnaka. 4 dni to za mało, żeby zwiedzić całą wyspę, która nie jest wcale mała, wybraliśmy więc miejsca w pobliżu tego miasta i na ich zwiedzaniu się skupiliśmy.

Larnaka

Sama Larnaka w moim odczuciu przypomina fragmentami trochę nasze polskie, nadmorskie miejscowości, w których pełno knajpek, zachęcających do spróbowania regionalnych specjałów. Tutaj warto przejść się deptakiem, wstąpić do mariny i przespacerować się brzegiem morza. Odwiedzić klimatyczne knajpki, wstąpić do cerkwi św. Łazarza, zajrzeć na targ ze świeżymi warzywami i owocami. Podziwiać średniowieczny fort obronny i nie przegapić plaży McKenzie, która leży tuż obok lotniska, dzięki czemu możemy podziwiać lądujące tuż nad wodą samoloty.

Słone Jezioro Larnaka

To tu miały pojawić się wyczekiwane przeze mnie flamingi i udało się. Zobaczyłam różowe ptaszki 🙂 Wiem, jak to brzmi, ale odkąd zobaczyłam, że na wyspie można spotkać flamingi, to bardzo zapragnęłam je zobaczyć. Nie każdy ma podobno tyle szczęścia, bo żyją tu tylko przez kilka miesięcy i marzec to podobno ostatni, w którym można je spotkać. Słono jezioro położone jest między Larnaką a portem lotniczym i stanowi świetną atrakcję turystyczną z przepięknymi widokami i rzadko spotykanymi gatunkami zwierząt.

Meczet Hala Sultan

Przepięknie położony nad przebieg słonego jeziora zwraca uwagę już z daleka. Przyznaję, że traci trochę uroku przy bliższym poznaniu, ale nie zmienia to faktu, że i tam warto zajrzeć, będąc w tych okolicach. Jako ciekawostka, dla wyznawców islamu jest to najważniejsze miejsce pielgrzymkowe na Cyprze i jedno z ważniejszych na świecie. Wg przekazywanych historii leżą tu zwłoki ciotki Mahometa. Wejścia do meczetu jest silnie strzeżone i jeśli nie jesteście odpowiednio ubrani nie macie, czego tam szukać.

To miejsce szczególnie upodobały sobie również wspominane we wstępie koty 🙂

Agia Napa

Na wycieczkę do Agia Napa warto zarezerwować sobie cały dzień. Sporo tam ciekawych miejsc, którym należałoby się poświęcić czas. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na cudowną plażę Nissi Beach, który uchodzi za jedną najpopularniejszych, a dla mnie jedną z najpiękniejszych, na jakich byłam do tej pory. Biały piasek, turkusowa, czysta woda i mała wysepka, na którą dostaniemy się w zależności od stanu wody, albo po piasku albo po kolana w wodzie. Fajnie, że nam trafiła się ta druga opcja.

Po krótkim odpoczynku na plaży i zaczerpnięciu kąpieli słonecznej poszliśmy na spacer brzegiem morza do zatoczki z plażą Vathia Gonia. Myślę, że byłoby to świetne miejsce na rowerek wodny latem 🙂

Kolejnym naszym celem był Love Bridge. Znany ze wszystkich przewodników skalny łuk to piękny widok i idealne miejsce do zdjęć.

Blue Lagoon to kolejne miejsce, które było w planie naszej wycieczki. Tak zwana Jaskinia Piratów i kapliczka na klifie, a po drodze urokliwa ławeczka, na której miło spędza się czas i patrzy w głąb morza…

Ostatnim, a w sumie przedostatnim (była jeszcze świetna knajpa) punktem były jaskinie Sea Caves. Wspaniałe dzieło natury. Wydrążone przez wodę robią wrażenie i zachęcają do kolejnych zdjęć. Cisza, spokój, woda i słońce – zestaw idealny.

Jedzenie i ludzie

Welcome

Odwiedzając nowe miejsca lubię obserwować mieszkańców i zauważać, jak bardzo są inni od nas. Uwielbiam, kiedy po wejściu do każdej knajpy witają nas szerokie uśmiechy, a nawet kulturalny small talk. Zawsze uderza mnie to, że ludzie potrafią być tak uprzejmi, dla kogoś zupełnie obcego. U nas w kraju to rzadkość. Tam nikt nie narzekał, wszyscy byli zadowoleni i sprawiali wrażenie szczęśliwych 🙂 . Naprawdę uwielbiam takie miejsca, w których mimo bariery językowej istnieje chęć komunikacji, a atmosfera jest ciepła. Wszystko to sprawia, że nie chcesz wyjeżdżać.

Mezé, halloumi i tzatziki

Spotkamy je w każdej knajpie i naprawdę warto się w nich rozsmakować. Cypryjskie śniadanie z serem halloumi w roli głównej był już codziennością, podobnie jak tzatziki przy każdej okazji. Obiad i kolacja zaczynały się zawsze od tego pysznego sosu i pieczywa. Skusiliśmy się również na mezé, które jest flagowym daniem kuchni cypryjskiej. Do wyboru są zwykle dwie wersje, mięsna i rybna. Co to właściwie? Najistotniejsza i najciekawsza w tej pozycji menu jest ilość miseczek, którymi jesteśmy atakowani przez kelnera. W skład ich zawartości wchodzą dania ciepłe i zimne, m. in. sałatka grecka, tzatziki, oliwki, pieczywo, grillowane ośmiornice, kalmary i przeróżne rodzaje mięs.

Mimo, że bardzo się staraliśmy to nie udało nam się spróbować wszystkich rzeczy, które chcieliśmy, ale przecież trzeba sobie zostawić coś na kolejny raz, prawda? 🙂

P.S. Jak widzicie pozowanie do zdjęć to nie jest moja mocna strona 🙂

Koniecznie dajcie znać, czy podobał Wam się mój wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *