Poradnik | Ślub i Wesele

…i po ślubie! | Pierwsze wrażenia po wielkim dniu

29 sierpnia 2018

Jak to mówią…święta, święta i po świętach! Tak samo ze ślubem, ślub, ślub i po ślubie! Ponad dwa lata przygotowań przeszły moment kulminacyjny. Od ponad tygodnia jestem szczęśliwą mężatką. Dzień ślubu był wspaniały, zgodnie stwierdziliśmy, że całość przeszła nasze najśmielsze oczekiwania i każdemu życzymy, aby ich wesele było tak udane! Co jeszcze?

Wybaczcie, że tak długo się do Was nie odzywałam, ale musicie mi to jakoś wybaczyć. Kilka dni przed ślubem, dni wesela i te już po nim upłynęły w zastraszającym tempie. Obecnie skończyliśmy już urlopy, jesteśmy ponownie w Warszawie i głównym zadaniem na najbliższe dni będzie odgruzowanie mieszkania. Ilość rzeczy, które przywieźliśmy po ślubie do mieszkania przeraża i zastanawiam się, jak to wszystko pomieścimy.

Oczywiście, kiedy tylko dostaniemy jakieś zdjęcia, chętnie Wam je pokażę i po kolei opiszę wszystkie szczegóły wesela i dekoracji. Wspominałam na Instagramie, że sama miałam zrobić zdjęcia dekoracji sali, wzięłam nawet aparat, ale sobota była tak zakręcona, że najzwyczajniej w świecie wyleciało mi to z głowy. Musimy się, więc uzbroić w cierpliwość i czekać na zdjęcia od fotografa.

Dzisiaj chcę Wam powiedzieć kilka słów o ogólnych wrażeniach tego dnia. Nie wiem od czego zacząć, napiszę więc, że ten dzień naprawdę był jednym z najpiękniejszych w naszym życiu! Wszystko się udało…ksiądz powiedział cudowne kazanie, przysięga poszła gładko i z uśmiechem, nawet moja mama, o którą się tak bałam, uroniła tylko trochę łez, goście dobrze się bawili, wódka była zimna, a orkiestra bezbłędnie wybierała kawałki do tańca. Najfajniejsze było jednak to, że w tym wszystkim, w ogromie emocji, rzeczy, które się działy, mieliśmy świadomość, że to nasz dzień i że to wszystko jest dla nas, że nie trzeba się stresować, tylko korzystać i brać garściami to co najlepsze. Stres i nerwy były moimi największymi obawami, na szczęście w dniu ślubu tylko z rana czułam, że żołądek płata mi figle. Tuż po obudzeniu puściłam sobie głośno muzykę, zrelaksowało mnie to i już do końca towarzyszył mi tylko szeroki uśmiech i radość! Zaskoczyłam samą siebie, tym bardziej się z tego cieszę i tak chętnie chwalę.

Moje ulubione jak do tej pory zdjęcie naszego dnia!

Te słowa piszę do Was już jako Patrycja Urbańska, więc witajcie ponownie! Czas na mały redesign na blogu i urzędowe formalności z dokumentami! 🙂

  1. Wszystkiego co najlepsze na tej nowej drodze 🙂
    Wyglądaliście pięknie !!!
    Nie mogę doczekać się całej relacji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *